„Natenczas Wojski chwycił na taśmie przypięty
swój róg bawoli, długi cętkowany kręty (...)
wszystkim się zdawało,
że Wojski wciąż gra jeszcze a to echo grało.
Wysłuchawszy rogowej arcydzieło sztuki,
Powtarzały je dęby dębom, bukom buki”.
Muzyka myśliwska jest jednym z najstarszych i najpiękniejszym elementem europejskiej kultury łowieckiej. Dźwięki rogów myśliwskich od kilku wieków nie tylko usprawniają polowania, ale także dodają im uroku i rangi. Muzyka myśliwska powstała z praktycznej potrzeby porozumiewania się podczas polowania. Od początku XVIII wieku, kiedy wprowadzono do użytku trąby metalowe, muzyka towarzyszy myśliwym nie tylko na polowaniach ale także podczas biesiad, różnych obchodów i uroczystości podkreślając ich charakter i rangę. Jest to już swoista i szeroka dziedzina kultury łowieckiej mająca swoją historię, tradycje, organizacje, festiwale i konkursy. Muzykę myśliwską słychać już nie tylko w kniei podczas polowań, ale także coraz częściej na różnych uroczystościach, w salach koncertowych czy kościołach. Co ważne zwłaszcza w obecnych czasach ogólnie negatywnego postrzegania myśliwych - jest to jeden z niewielu naszych zwyczajów całkowicie pozytywnie odbierany przez społeczeństwo. Na tych instrumentach grano oprócz Francji także w Austrii, ówczesnej Bohemii (Czechy) oraz południowo-wschodnich Niemczech. Później, w drugiej połowie XIX wieku, w wolnym księstwie Pszczyna wprowadzono do użytku prostszy, mały róg myśliwski zwany pszczyńskim (Plesshorn), który jest charakterystyczny dla pieszych polowań z bronią palną. Opracowane tam sygnały myśliwskie są znane i stosowane w Polsce, Niemczech i Austrii. W czasach współczesnych te dwa rodzaje muzyki - muzyka polowań par force i muzyka grana na plessach przeplatają się w większości wymienionych krajów, co wynika głównie z dwóch powodów. Mały róg myśliwski jest zarówno prostszy do opanowania, jak i obecnie ma większe zastosowanie praktyczne. Z drugiej jednak, piękniejsza i o wiele bogatsza muzyka polowań par force jest żywo kultywowana przez jej miłośników – także w krajach czy regionach, które nie mają głębszych tradycji w tej dziedzinie. W Polsce, gdzie muzyka myśliwska w ogóle dopiero niedawno się odrodziła, ta dziedzina pozostaje mało znana.
Najstarsze u nas opisy używania rogu na polowaniu znajdujemy w dziele Jana hr. Ostroroga „Myślistwo z ogary” z roku 1618. Autor opisuje tam słowami kilka sygnałów i sytuacje w których należy ich używać, zaś o potrzebie i powszechności „trąbienia” w tamtych czasach świadczą poniższe cytaty:
„Jeśli na czem w myślistwie należy, jako na trąbieniu; bo iż myślistwo na bieganiu psów, ale ledwie nie najwięcej po lasach, gdzie myśliwca rzadko widzą, należy, - jako głosem ludzkim między niemi rząd się trzyma, tak też i trąbieniem nie ladajako się wspiera. Trąbienie tedy do każdego zamysłu i potrzeby myśliwczej ma być inaksze”. I dalej: „ Jest też trąbienie na upatrzone, które pospolite jest, wszyscy wiedzą jakie jest, niemasz o czem pisać”.
Najlepiej znanym każdemu dorosłemu Polakowi jest motyw z dzieła naszego narodowego wieszcza Adama Mickiewicza - „Pan Tadeusz”. W księdze IV „Dyplomatyka i łowy”, autor wspaniale opisuje finał polowania na niedźwiedzia.
Owszem, można było zatrąbić głośno i donośnie aż powtarzały dębom dęby, bukom buki, ale trudno byłoby to nazwać muzyką.
Podobnie jak pisał 200 lat wcześniej Jan hr. Ostroróg, autor wskazuje:
„W polowaniu z gończemi trąba nieodstępnem powinna bydź narzędziem myśliwego. Ona służy za intonacyą dla psów przyzwyczaionych i posłusznych, nie dozwalającą zabłąkać się im daleko od przewodnika: służy też razem na zagrzewanie do ochoty i odwagi; dla tego więc cała rzecz na donośności i czystym głosie trąby łowieckiej polega.”
W lipcową niedzielę (2 lipca 2023 r.) Amfiteatr w Łagowie od rana rozbrzmiewał dźwiękami rogów, buczeniem muszli Trytona.
XI Konkurs Sygnałów i Muzyki Myśliwskiej im. E. Kruszelnickiego jest imprezą towarzyszącą II Festiwalu Muzyki Myśliwskiej i Dziczyzny w Łagowie.
Wiadomo – rzecz najważniejsza – rozgrzać ustniki. Na głównej scenie w niedalekiej odległości od boru i jeziora, przesłuchania sygnalistów i zespołów muzycznych. Podczas przerw swe umiejętności prezentowali reprezentanci w szlachetnej sztuce wabienia jelenia. Uroczystość zaszczycił sam prezes Klubu Wabiarzy Jacek Pszczółka. Uczestnicy pokazywali, a właściwie dawali posłuchać, czym różni się tęskny ryk byka szukającego łani od tryumfalnego tonu władcy chmary, jak odzywa się chłyst a czym straszy rywali mocarz kniei. Słuchacze nie wierzyli, że w lesie rozbrzmiewają takie tony. Cóż w tym dziwnego – nikt z nich nie był w lesie tak wcześnie.
Niebywałą radością był pokaz psów rasowych – myśliwskich. Właściciele prezentowali swoich pupilów, ich umiejętności i zachowania w lesie. Dzieci najbardziej fascynował ptak drapieżny – sowa, siedzącą na rękawicy sokolniczej opiekuna, którą można było dotknąć.
Potem wędrówka do stoisk edukacyjnych nadleśnictw, by spróbować swoich sił w rozpoznawaniu gatunków drzew, śpiewu ptaków czy określeniu – „jaki to zwierz”. Nadleśnictwa są bardzo dobrze przygotowane do edukacji przyrodniczej, gorzej z wiedzą rodaków o rodzimej przyrodzie.
Każdy kto przybył do Łagowa mógł degustować różne potrawy myśliwskie ,obejrzeć trofea myśliwskie, zakupić miody, odzież, jak i inne starocie.
Podczas festiwalu rozegrano konkursy:
- jedyne w Polsce indywidualne przesłuchania sygnałów myśliwskich – „za kotarą”,
- konkurs zespołowy sygnałów myśliwskich,
- konkurs zespołowy muzyki myśliwskiej,
- mistrzostwa gry najdłuższego dźwięku na rogu małym i dużym,
- konkurs wabienia jeleni
Zmagania sygnalistów podzielone są na występy solowe i zespołowe.
Występy solowe w klasach stopnia trudności C – B - A.
Opis klas:
- C – sygnały łatwe
- B – sygnały o średnim stopniu trudności
- A – sygnały trudne, historyczne wymagające zmagania kilkuletniego z instrumentem
- G – tylko zespołowa, łączenie rogów małych pless i dużych par force.
Organizator (pomysłodawca kol. Agnieszka Rybicka, także juror sygnalistyki) wychodząc naprzeciw spekulacjom, usadowił jurorów „za kotarą”. Nie widzę a tylko słyszę, jak to robią wabiarze, całkowity brak kumoterstwa.
Sędziowie: przewodniczący komisji muzycznej Klubu Sygnalistów Myśliwskich Krzysztof Kadlec oraz koledzy z Kolegium Jurorów KSM PZŁ Józef Czerniak i Andrzej Kulka oceniali występy solistów i zespołów.
W klasie C wystąpiło 13 sygnalistów. Reprezentowali regiony: Śląski, Wielkopolski i Lubuski.
Wygrał Tobiasz Bieniek z Koła Łowieckiego „Bór” Katowice.
Klasa B – 11 uczestników.
Zwyciężył Oliver Kucznik z Technikum Leśnego w Brynku.
Klasa A – mistrzowska, zmagało się 14 sygnalistów.
Najlepszym okazał się Tomasz Bieniek również z TL w Brynku.
Wielkie gratulacje dla nauczyciela kol. Artura Kanawki, za takie osiągnięcia. Niestety oni kończą już szkołę i dalsze sukcesy, będą szły na konto UR w Krakowie lub innej uczelni.
Klasy zespołowe są już wyższym stopniem zaawansowania i wymagają więcej pracy – ćwiczeń wspólnych.
W Klasie C wystąpiło 6 zespołów.
Najlepszym okazał się Zespól Sygnalistów Myśliwskich „Echo Kniei”, kierownikiem Piotr Mania reprezentujący Koło Łowieckie „Orlik”
Szczecin. Niesamowity pasjonat muzyki myśliwskiej.
Klasę B reprezentowały 3 zespoły.
Tę konkurencje wygrał Zespół Sygnalistów Myśliwskich „Nadbobrzańskie Echo”, któremu przewodniczył Ryszard Król reprezentujący KołoŁowieckie „Odyniec” Bobrowice.
Klasa G – wystąpiły 2 zespoły. Jak wspomniano wyżej, ta klasa to połączenie plessów i par force. Tu wykonuje się sygnały
z klasy mistrzowskiej. Wygrał Zespół Trębaczy Myśliwskich Gorzowska Knieja, kierownikiem jest Karol Jurczyszyn a reprezentowali SITLiD Oddz. Szczecin. Zespół, który znajduje się obecnie w czołówce krajowej. Drugi zespół wydziału Leśnego UP w Poznaniu, również wykazał się wysokim kunsztem wykonania sygnałów.
MB to muzyka zespołowa. Wyższy stopień, ale jak bardzo potrzebna. Oprawa wszystkiego. Trudna, bo oparta tylko na 5 podstawowych dźwiękach (choć stosuje się dźwięki ponad skalą, co wzbogaca linię muzyczną). Wystąpiły 3 zespoły.
Prym wiódł SITLiD Oddz. Szczecin. W tej klasie widać wielkie zróżnicowanie repertuarowe. Trudno dorównać zespołowi z czołówki krajowej.
Inna forma to MSH – czyli Muzyczny Salon Hubertowski. Tutaj wszystko możliwe. Łączy się instrumenty myśliwskie z tradycyjnymi, włącza się śpiew (solo, chóry) lub z towarzyszeniem instrumentów, orkiestry dęte i inne formy sztuki.
Wystąpiły 3 zespoły. Najlepszym okazał się ZSM Echo Kniei Piotr Mania reprezentujący KŁ „Orlik” Szczecin.
Cały dzień Łagów żył łowiecką kulturą. W tle była ostra rywalizacja myśliwskich muzyków?
Oceny sędziów to jedno zabawa to drugie. Po wizycie w Łagowie można śmiało powiedzieć: - wygląda na to, że dzięki łowieckim pasjonatom pojawiła się impreza, która będzie miała mocną pozycję na liście łowieckich przedsięwzięć muzyczno-kulturalnych.
Józef Czerniak





