Konkurs odbywał się w hotelu na malowniczym wzgórzu w miejscowości Suhl (Niemcy) w dniach 6-8 października 2023. Przepiękna lokalizacja, duża baza noclegowa, dobre wyżywienie (z regionalnymi potrawami), pokoje schludne. Prawie wszystko zostało zorganizowane w jednym miejscu. W dniu przyjazdu i zakwaterowania dostaliśmy od organizatora pakiet z planem wydarzeń, oraz bilety wstępu do muzeum motoryzacji i muzeum broni. Tego samego dnia odbył się również wspólny koncert wszystkich przybyłych zespołów (na tarasie widokowym hotelu). Nazajutrz odbyła się parada myśliwska z mini koncertami w różnych częściach miasta.
Kolejne dni obfitowały w genialnie przygotowane zespoły z Niemiec, Czech, Słowacji i Węgier. Szkoda, że nie było Austriaków. Przesłuchania odbywają się w 3 klasach. Muzyka w stroju B, Muzyka w Stroju Es, Muzyka w stroju D. Preferowane były instrumenty naturalne. Czesi wykazują się tutaj mistrzowskim wykorzystaniem techniki dźwięków przytykanych – technika waltorniowa, choć zespoły z Niemiec używają kwartwentyla w charakterze melodycznym (nie tylko do przestrajania instrumentu B/Es). Karta ocen znacząco różniła się od karty znanej z polskich konkursów. Zawiera bardzo ciekawe kryteria, które w mojej ocenie lepiej oddają wrażenie, brzmienie zespołu (zarówno barwę, harmonię, balans, dynamikę, zmiany temp), jak i wspólne piony i precyzję rytmiczną. Warto się nią znacząco zainspirować.
Kartę ocen Juror otrzymuje z góry przed rozpoczęciem sędziowania, natomiast karta jest odbierana od niego przez osobę do tego wyznaczoną przez organizatora po każdym występie. W skrócie - karta ocen nie przemyka innym jurorom przed oczami, co jest schludne, szybkie i bardzo profesjonalne. Przed zmaganiami przewodniczący komisji uczulił wszystkich jurorów na nie trzymanie się sztywno zapisu nutowego i nie egzekwowanie go w punktach! Uzasadniał to tym, że to muzykalność, fraza i barwa jest ważniejsza niż drobne błędy. Ogólne wrażenie, skomplikowane i pięknie wycieniowane dynamicznie utwory nie mogły przecież zostać niedocenione faktem występowania jednego kiksa podczas wykonania.
Poziom konkursu był bardzo wysoki. Regulamin jednak nie zabrania udziału muzykom profesjonalnym. Przykładem tego są Węgrzy, którzy zagrali wybitnie i w stylu. Przez styl rozumiem tutaj nawiązanie do Wagnera i jego Uwertury Tannhauser. Niemcy zabrnęli w ślepy zaułek sygnalistyki. Uważam, że grali na Parforcach po prostu chamsko i głośno. Przekraczało to w odczuciu wielu jurorów granice dobrego smaku.
Nasze zespoły jeszcze ustępują konkurencji z zagranicy, ale ostatni Róg Wojskiego pokazał tendencję wzrostową Polskiej Muzyki Myśliwskiej. Wniosek nasuwa się jeden. Da się zrobić imprezę rangi międzynarodowej mniejszym kosztem i rozmachem niż Konkursy Ogólnopolskie KSM. Było mniej imprez towarzyszących, a mimo to hotel pękał w szwach nie tylko uczestnikami konkursu, ale też słuchaczami. Inna kultura, poszanowanie tradycji oraz inna struktura społeczna.
Na koniec moje spostrzeżenia w rozmowie z Norbertem Zako (jurorem z Węgier i puzonistą basowym w Operze):
- żeby zespoły mogły jeździć na konkursy, muszą mieć zewnętrzne finansowanie (stowarzyszenie, płatne koncerty, dotacje, programy unijne).
- w większości zespołów są obecni muzycy zawodowi (czynni, bądź emerytowani), a w zasadzie wszystkie zespoły są prowadzone przez profesjonalistów.
Marcin Nowak





