Rogi skąpane deszczem i suszone mazurskim słońcem

W miniony weekend gród Juranda – mazurskie Spychowo rozbrzmiewało myśliwskimi rogami. Tu właśnie – po raz pierwszy  w dziejach tej mazurskiej wsi - rywalizowano o  „Róg Wojskiego”,  czyli w ramach XXX Ogólnopolskiego Konkursu Sygnalistów Myśliwskich będącego w istocie Mistrzostwami Polski wyłoniono najlepszy zespół sygnalistów myśliwskich. Do tego rywalizowano w tylu różnych kategoriach, w ramach trzech konkursów będących w istocie jednym, że nawet trudno jest je tu wszystkie wymienić.

W każdym razie już w Boże Ciało wieś zaludniła się młodymi ludźmi w zielonych i oliwkowych mundurach, którzy spacerowali jej ulicą od czasu do czasu dmuchając w myśliwski róg. To powoli zjeżdżali się uczestnicy XXX Ogólnopolskiego Konkursu Sygnalistów Myśliwskich „O Róg Wojskiego”, XXVI Ogólnopolskiego Konkursu Muzyki Myśliwskiej „O Muzę Wojskiego”, XXI Mazurskiego Konkursu Sygnalistów Myśliwskich im. Tomka Napiórkowskiego w Spychowie, Warmińsko-Mazurskiego Przeglądu Chórów (z repertuarem pieśni myśliwskiej i leśnej) oraz XII Przeglądu Musztry Paradnej Zespołów Sygnalistów Myśliwskich. Choć konkursów formalnie było wiele w istocie była to jedna impreza – największe w dziejach spotkanie myśliwskich trębaczy.

Jak na zakończenie poinformował Maciej Strawa – prezes Klubu Sygnalistów Myśliwskich PZŁ – w tegorocznych zmaganiach uczestniczyło 205 solistów oraz 57 zespołów. Łącznie prawie 400 muzyków myśliwskich! W większości młodych ludzi!

Cały piątek i pół soboty trwały przesłuchania w różnych grupach i kategoriach. 16 jurorów miało co robić!

Dla piszącego te słowa najładniejszym miejscem na przesłuchania był spychowski kościół. Tutejsza akustyka powodowała, iż muzyka niosła się „pod niebiosa”. Aż szkoda, że organizatorzy zorganizowali tu przesłuchania kategorii „C” – trębaczy początkujących. Ale za to tu były chyba największe emocje. Młodzi ludzie, najczęściej startujący w imprezie tej rangi po raz pierwszy, nierzadko dopingowani przez rodziców, bardzo przeżywali swoje występy. Mnie w pamięci pozostaje nastolatka, może z 11-12 lat, wychodząca z przesłuchania całą rozedrganą, trzęsąca się z emocji, nie mogąca powstrzymać łez w ramionach taty…. Obrazek, który utkwił w pamięci i który ….cieszy.

A wieczorem w amfiteatrze „Dogrywka”, czyli przesłuchania piątki najlepszych solistów, potem występ „Kuzynów Neptuna” – jak wiadomo Mazury szantami stoją, a potem …usłyszeliśmy muzykę myśliwską na rockowo.  Zespół „Leśna Brać and the Woods”,  kierowany przez leśnika z nadleśnictwa Spychowo Adama Jażdżewskiego, w którym to zespole dostrzegliśmy m.in nadleśniczego słynnego nadleśnictwa Strzałowo Krzysztofa Mroczkowskiego, dał koncert jakiego jeszcze nie było. Jazzowe a miejscami rockowe brzmienie muzyki myśliwskiej spodobało się bardzo zgromadzonej w dużym amfiteatrze Spychowa publiczności, która dopingowała Woodowców mimo …rzęsistego deszczu. Bo trzeba powiedzieć, iż organizatorzy chyba słabo dali na tacę bowiem z nieba leciało żabami i aż dziw, iż ktokolwiek w ogóle chciał siedzieć w …prawie pełnym amfiteatrze. Natomiast trzeba uczciwie powiedzieć, iż pogoda zepsuła widowisko z cyklu „muzyka, woda i światło”, zatytułowane „Matka Księżyca” , które wieczorem na brzegu jeziora dał Teatr Chochół. Mimo szczerego podziwu dla artystów, którzy moczyli się w wodach jeziora i mokli w strugach deszczu, niewielu widzów dotrwało do końca.
Tak, tak, pierwszego dnia myśliwskie trąbki nieźle się zmoczyły. Natomiast drugiego dnia…. Mówią, że Maciej Strawa całą noc krzyżem leżał, bowiem od rana Spychowo zalało słońce, a dźwięki rogów niosły się wyżej, radośniej i donioślej.

Tego dnia przesłuchiwano zespoły, a jednocześnie w Nadleśnictwie odbyła się bardzo ciekawa konferencja popularno-naukowa zatytułowana „Leśne Forum Bioróżnorodności” gdzie interesująco mówiono m.in. o realizowanych w mazurskich lasach programach reintrodukcji rysia i cietrzewia.

A wieczorem gala i rozdanie nagród. Napięcie wśród uczestników było wyczuwalne już od momentu zajmowania miejsc - kto wróci z Rogiem i Muzą a kogo poniosą na tarczy, czy zwycięży ten który podobał się publice ale zaliczył kiks czy ten, który zagrał poprawnie, koncertowo „pod jury”, czy Marta Pluto Prądzinska i Julia Królik przeskoczą wreszcie chłopaków i po latach Mistrzem Polski, po Natalii Walkowiak, która ten tytuł zdobyła przed laty, będzie dziewczyna czy męska hegemonia jeszcze potrwa.

A organizatorzy umiejętnie te emocje podsycali – najpierw długa msza, potem godzinne powitanie gości, potem licytacja charytatywna, potem podpisanie międzynarodowej umowy o współpracy sygnalistów Litwy i Estonii, dekoracje medalami, aż wreszcie nadszedł moment kulminacyjny.

My nie będziemy stopniowali napięcia i od razu napiszemy, że bank w tym roku rozbiło Technikum Leśne w Brynku. Zespół Sygnalistów Myśliwskich z Brynka zdobył – po raz pierwszy w swej historii! -  Róg Wojskiego a jego lider Tomasz Bieniek – pracujący w Nadleśnictwie Zawadzkie – został indywidualnym Mistrzem Polski Sygnalistów Myśliwskich, zostawiając w pobitym polu faworyta publiczności, reprezentanta gospodarzy, leśnika ze Spychowa Adama Jażdżewskiego oraz reprezentanta WKŁ nr 335 „Przyszłość” w Warszawie - Ernesta Pietrzyka.
Natomiast „Muzę Wojskiego” – czyli nagrodę Dyrektora Generalnego Lasów Państwowych dla najlepszego zespołu grającego muzykę myśliwską zgarnął ubiegłoroczny zdobywca Rogu Wojskiego i Muzy Wojskiego -  Zespół Trębaczy Leśnych „Bór” ze Szczecinka.

Nagród i wyróżnień było wiele – warto jednak wspomnieć o dwóch zespołach, które podbiły serca publiczności w mustrze paradnej – to olsztyński zespół „Trąbale junior”, którego najmłodszy uczestnik miał chyba 3 lata a najstarszy może 14 i zwycięzca tej kategorii – Zespół Sygnalistów Myśliwskich „Głos Kniei” z Zespołu Szkół Leśnych w Rogozińcu, który w ubiegłym roku przegrał choć rozbawił publiczność do łez, a tym razem wygrał wywołując salwy śmiechu swym pokazem.

„Trąbale junior” kupili za to amfiteatr wygrywając „Salon Hubertowski” czyli muzykę na rogi i instrumenty „niemyśliwskie” .
Autorowi osobiście bardzo podobali się zwycięzcy klasy „A” zespołów grających na rogach jednorodnych – Zespół Sygnalistów Myśliwskich „Pasja” ze wspomnianego  już warszawskiego koła „Przyszłość”.
Na końcu postanowiłem „lokować produkt” czyli napisać, iż w kategorii zespołów początkujących zwyciężył Zespół „Hoyer” z KŁ „Czapla” Chobienice w składzie Piotr Mania i Oskar Pawłowski, czyli reprezentacja koła, którego mam zaszczyt być członkiem.

W Spychowie pojawiło się prawie 400 sygnalistów, prawie 400 aktywnych propagatorów naszej kultury, młodych ludzi grających lepiej lub gorzej ale pragnących podtrzymywać ten ważny element naszej tradycji – sygnał myśliwski. Bo, parafrazując wieszcza „w graniu jest łowów historyja krótka…”

Patrząc na to jak rozwija się nam sygnalistka, a rozwija i to głównie dzięki szkołom leśnym i leśnikom można napisać śmiało: w tej materii łowieckie serce rośnie.

Andrzej Brachmański

P.S Z kronikarskiego obowiązku trzeba też napisać, iż najwierniejszym kibicem turniejowych zmagań była pani poseł Urszula Pasławska, która przez dwa dni towarzyszyła sygnalistom myśliwskim gorąco kibicując przy tym „swoim”, czyli zespołom mazurskim.
W gali końcowej VIP-ów nie brakowało z Eugeniuszem Grzeszczakiem, Marcinem Możdzonkiem, Krzysztofem Kowalewskim i dyrektorem generalnym Lasów Państwowych Adamem Wasiakiem w pierwszym rządzie, z wojewodą, dyrektorami, komendantami, włodarzami gmin i powiatów w drugim.
A teraz, mamy nadzieję, ta piękna muzyka zabrzmi znów w naszych kniejach.

P.S II Jako umuzykalniony w I stopniu wnioskuje jednak by w konkursach indywidualnych wprowadzono jednak rozróżnienie na grających na Par Force i na plessówce. Oba instrumenty w jednej grupie powodują, moim zdaniem, nierówność szans, co uwidoczniło się właśnie w finale spychowskiego konkursu.